BIURO PRASOWE

< Wróć do listy artykułów

2 kwietnia 2020

Polacy na rynku energii: OZE i ślad węglowy wciąż nieznane

Gaszenie światła w pomieszczeniach i wyłączanie ładowarek z gniazdka – do tego najczęściej ogranicza się oszczędzanie energii przez Polaków. Nadal wiele osób uważa, że nie ma to przełożenia na ochronę środowiska i nie uwzględnia zielonej energii w swoich decyzjach konsumenckich.


W ostatnich tygodniach wiele firm zdecydowało się na pracę zdalną. Tym samym ogromna część Polaków wykonuje swoje obowiązki w domu. Do tego dochodzą zdalne lekcje oraz wydłużony czas spędzony w wirtualnej rzeczywistości – to właśnie tam wiele osób w poszukiwaniu rozrywki spędza długie godziny. To wszystko oznacza jedno: wzrost poboru energii elektrycznej w gospodarstwach domowych, a tym samym wyższe rachunki za energię. Czy przejęcie części kosztów nakłoni nas w końcu do oszczędzania?

Tak dla żarówek energooszczędnych, nie dla zielonej energii

Badania wskazują, że chociaż teoretycznie konsumenci zdają sobie sprawę z tego, iż media stanowią coraz poważniejszy procent w ich codziennych wydatkach, nadal niechętnie zmieniają swoje przyzwyczajenia. Deklarujemy, że wychodząc z pokoju gasimy światło albo wyłączamy ładowarkę z gniazdka po naładowaniu telefonu, ale w zasadzie na tym nasza aktywność się kończy, jeśli chodzi o ograniczanie zużycia energii. Konsumenci coraz częściej mówią też o tym, że w swoich decyzjach zakupowych zwracają uwagę na kwestie ekologiczne, co w zasadzie nie ma przełożenia na ich wybory. Takie pojęcia jak na przykład odnawialne źródła energii, miks energetyczny mają bardzo niską świadomość społeczną.

Sebastian Biela, wiceprezes firmy Energia Polska

Według raportu „Green Generation. Wspólnie na rzecz Ziemi”opublikowanego przez Mobile Instytute 47 proc. ankietowanych neguje globalne zmiany klimatyczne, a 44 proc. uważa, że ekologia to tylko chwilowa moda, która za jakiś czas minie. 80 proc. pytanych nie wie, co oznacza ślad węglowy, a zaledwie 18 proc. odpowiada, że oszczędzanie wody i energii może być sposobem na ochronę planety.
Konsumenci w znikomy stopniu interesują się także coraz większą konkurencyjnością na rynku dostawców mediów. Z danych Urzędu Regulacji Energetyki wynika, iż w 2019 roku na zmianę sprzedawcy prądu zdecydowało się 657 223 osób, co oznacza wzrost od początku 2019 roku zaledwie o 8,7 proc. To bardzo niewiele, biorąc pod uwagę liczbę podmiotów oferujących tańszy prąd z OZE. Dlaczego tak się dzieje? Większość osób nie zdaje sobie sprawy, że cena energii może stanowić przedmiot negocjacji jak wszystkich innych towarów, a tym samym nie korzysta z możliwości oszczędzania. Nie interesuje się także źródłem pochodzenia prądu.

Koronawirus nic nie zmienia: biznes musi być eko

Znacznie lepiej z tematem radzą sobie konsumenci, którzy chcą zarabiać na zielonej energii.

Fotowoltaika to jeden z najszybciej rosnących sektorów OZE w Polsce i na świecie. W Polsce rok 2019 był zdecydowanie rekordowy pod względem przyrostu mocy zainstalowanej w mikroinstalacjach fotowoltaicznych – w 2018 r. moc zainstalowana w źródłach PV wynosiła 344 MW, a na koniec 2019 r. przekroczyła już 900 MW.

Urząd Regulacji Energetyki

Również biznes nie ma wyjścia: oszczędzanie energii musi stać się ważnym filarem jego działalności.

Mimo że europejska gospodarka przez najbliższe miesiące będzie borykać się ze skutkami koronawirusa, rozwój odnawialnych źródeł energii nadal pozostaje priorytetem. Zgodnie z wytycznymi UE do 2050 roku wszystkie państwa zrzeszone we wspólnocie będą musiały dojść do neutralności klimatycznej i póki co nic nie słychać o zmianie tego terminu. Dlatego większość koncernów zapowiada, że nie rezygnuje z inwestycji w OZE, a np. polskie samorządy prowadzą konsultacje na temat lokalnych rozwiązań sprzyjających elektromobilności. Biznes i publiczne instytucje będą musiały wprowadzać ekorozwiązania, które z czasem wpłyną także na zachowania indywidualnych konsumentów.